Mickiewicz na ustach Salberta, czyli romantyzm Rahima.

Wielkie odkrycie to to może i nie jest – nawet odkryciem ciężko to nazwać, ale cóż.
Jedna-trzecia legendy śląskiego Hip-Hop’u, czyli Rahim, udowadnia, że Hip-Hop to nie tylko “wiesz jak jest joł, dziwko – rób laskę szybko”. Wręcz przeciwnie – udowadnia, że tekst Hip-Hopowy może być naszpikowany romantyzmem (takim wiecie – epoka literacka taka była ;]) – sam nazywa to rap-poezją. Uważa, że wtedy ludzie mogą przestać kojarzyć to własnie z nawijką o ruchaniu, hajsie i dziwkach.
Zapytać możecie “A co ma do tego wszystkiego Mickiewicz?” Bardzo proste, że tak powiem. I zaraz wyjaśnię, tylko zacznę słowem wstępu.
Pewnie większość wie, ale może nie wszyscy – Paktofonika = Magik + Rahim + Fokus. Jak zapewne wiadomo – Magik nie żyje. Mentor reszty składu. Rahim jest świadom tego, że Magik to “reformator systemu. Hardcore, psycho-raper – mówiąc po naszemu.” Wiele mu zawdzięcza i postanowił nie pozostawić tego bez echa na swojej solowej płycie “Podróże po amplitudzie”. Jednym z kawałków, w którym nawiązuje do postaci Magika jest “Wiersz”. I o to się cały czas rozchodzi…
Tytuł nie bez powodu, ale powiem tylko, że teraz dowiecie się o co chodzi z tym Mickiewiczem. Czytajcie:
A. Mickiewicz – “Upiór”
Serce ustało, pierś już lodowata,
Ścięły się usta i oczy zawarły;
Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
Cóż to za człowiek? – Umarły.Patrz, duch nadziei życie mu nadaje,
Gwiazda pamięci promyków użycza,
Umarły wraca na młodości kraje
Szukać lubego oblicza.Pierś znowu tchnęła, lecz pierś lodowata,
Usta i oczy stanęły otworem,
Na świecie znowu, ale nie dla świata;
Czymże ten człowiek? – Upiorem.Ci, którzy bliżej cmentarza mieszkali,
Wiedzą, iż upiór ten co rok się budzi,
Na dzień zaduszny mogiłę odwali
I dąży pomiędzy ludzi.Aż gdy zadzwonią na niedzielę czwartą,
Wraca się nocą opadły na sile,
Z piersią skrwawioną, jakby dziś rozdartą,
Usypia znowu w mogile.Pełno jest wieści o nocnym człgwieku,
Żyją, co byli na jego pogrzebie;
Słychać, iż zginął w mładocianym wieku,
Podobno zabił sam siebie.Teraz zapewne wieczne cierpi kary,
Bo smutnie jęczał i płomieniem buchał;
Niedawno jeden zakrystyjan stary
Obaczył go i podsłuchał.Mówi, iż upiór, skoro wyszedł z ziemi,
Oczy na gwiazdę poranną wywrócił,
Załamał ręce i usty chłodnemi
Takową skargę wyrzucił:Duchu przeklęty, po co śród parowu
Nieczułej ziemi ogień życia wzniecasz?
Blasku przeklęty, zagasłeś i znowu,
Po co mi znowu przyświecasz?0 sprawiedliwy, lecz straszny wyroku!
Ujrzeć ją znowu, poznać się, rozłączyć;
I com ucierpiał, to cierpieć co roku,
I jakem skończył, zakończyć.Żebym cię znalazł, muszę między zgrają
Błądzić z długiego, wyszedłszy ukrycia;
Lecz nie dbam, jak mię ludzie powitają;
Wszystkiegom doznał za życia.Kiedyś patrzyła, musiałem jak zbrodzień
Odwracać oczy; słyszałem twe słowa,
Słyszałem co dzień, i musiałem co dzień
Milczeć jak deska grobowa.Śmieli się niegdyś przyjaciele młodzi,
Zwali tęsknotę dziwactwem, przesadą;
Starszy ramieniem ściska i odchodzi
Lub mądrą nudzi mię radą.Śmieszków i radców zarówno słuchałem,
Choć i sam może nie lepszy od drugich,
Sam bym się gorszył zbytecznym zapałem
Lub śmiał się z żalów zbyt długich.Ktoś inny myślał, że obrażam ciebie,
Uwłaczam jego rodawitej dumie;
Przecież ulegał grzeczności, potrzebie,
Udawał, że nie rozumie.Lecz i ja dumny, żem go równie zbadał,
Choć mię nie pyta, chociaż milczeć umiem;
Mówiłem gwałtem, a gdy odpowiadał,
Udałem, że nie rozumiem.Ale kto nie mógł darować mi grzechu,
Ledwie obelgę na ustach przytrzyma,
Niechętne lica gwałci do uśmiechu
I litość kłamie oczyma;Takiemu tylko nigdym nie przebaczył,
Wszakżem skargami nigdy ust nie zmazał,
Anim pogardy wymówić nie raczył,
Kiedym mu uśmiech okazał.Tegoż dziś doznam, jeśli dziką postać
Cudzemu światu ukażę spod cieni;
Jedni mię będą egzorcyzmem chłostać,
Drudzy uciekną zdziwieni.Ten dumą śmieszy, ten litością nudzi,
Inny szyderskie oczy zechce krzywić.
Do jednej idąc, za cóż tyle ludzi
Muszę obrażać lub dziwić?Cóżkolwiek będzie, dawnym pójdę torem:
Szydercom litość, śmiech litościwemu.
Tylko, o luba! tylko ty z upiorem
Powitaj się po dawnemu.Spojrzyj i przemów, daruj małą winę,
Że śmiem do ciebie raz jeszcze powrócić,
Mara przeszłości, na jednę godzinę
Obecne szczęście zakłócić.Wzrok twój, nawykły do świata i słońca,
Może się trupiej nie ulęknie głowy,
I może raczysz cierpliwie do końca
Grobowej dosłuchać mowy.I ścigać myśli po przeszłych obrazach
Błądzące jako pasożytne ziele,
Które śród gmachu starego po głazach
Rozpierzchłe gałązki ściele.
Teraz czas na Rahima:
Rahim – “Wiersz”
Pełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebie
Pełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebieCi którzy bliżej cmentarza mieszkali
Wiedzą iż upiór ten co rok się budzi
Na Dzień zaduszny mogiłę odwali
i dąży pomiędzy ludziAż gdy zadzwonią na niedzielę czwartą
Wraca się nocą opadły na sile
Z piersią skrwawioną jakby dziś rozdartą
Usypia znowu w mogileSpojrzyj i przemów, daruj małą winę,
Że śmiem do Ciebie raz jeszcze powrócić
Mara przeszłości na jedną godzinę
Obecnie szczęście zakłóciI ścigać myśli po przeszłych obrazach
Błądzące jako pasożytne ziele,
Które wśród gmachu starego po głazach
Rozpierzchłe gałązki ścielePełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebie
Pełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebieCi, którzy dalej cmentarza mieszkali
Wierzą, iż utwór ten się nie znudzi
na noc nauszny zastrzyk dostali
Co krąży, aby im służyćPatrzy, gdy poskromią przeszłość nic nie wartą
Zawracając pozostałą na tyle
Treścią splamioną niegdyś czystą kratą
Ucierpią znowu audiofileDojrzyj i nic nie mów wzoruj niemym kinem
Tym dniem, gdy ciężar z siebie zrzucił
Kara wieczności za jeden uczynek
Zechce Cię może nawrócićPrzestanie ścigać po grzesznych ekstazach
będące jako haju karuzele
A depresja w jakichkolwiek fazach
Nigdy nie będzie Ci przyjacielemOstatnim słowem nakazał trwać
Udowodniwszy na co go stać
Na wieki wieków udał się spać
Wtedy muzyka przestała grać
Ostatnim słowem nakazał trwać
Udowodniwszy na co go stać
Na wieki wieków udał się spać
Wtedy muzyka przestała graćPełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebie
Pełno jest wieści o nocnym człowieku
Żyją co byli na jego pogrzebie
Słychać, iż zginął w młodocianym wieku
Podobno zabił sam siebie
Refleksje pozostawiam Wam – i utwór oczywiście. Dziękuję i pozdrawiam.



Powiem szczerze, że nie miałem o tym pojęcia. Ale jako wielki pasjonat twórczości Mickiewicza i jego samego muszę powiedzieć, że Rahim ma u mnie jeszcze większego plusa niż dotychczas. :D
A Romantyzm jako epokę piszemy dużą literą. ;)
kurcze – dopiero teraz zwróciłem na to uwagę. fajnie to wygląda “nie miałem o tym pojęcia”, “pasjonat twórczości Mickiewicza” ;D
i jeszcze napisał to ten, co zawsze chce odprawiać Dziady ;D